Podobno, jak w jakiejs reklamie było, łatwo i szybko to można dostać w twarz. Albo jakoś podobnie. A ja lubię łatwo i szybko dostać coś dobrego do zjedzenia. Coś co pięknie pachnie, świetnie smakuje, na moim zdjęciu wygląda, hm... żałośnie, ale jest pyszne. No i o tyle fajne, że nie trzeba stać , jak kto głupi przy garach. To wtedy, kiedy się nie ma chęci za długo zajmowac sie gotowaniem.
1 kg królika ( w naszym sklepie kupujemy mrożone porcje - 4 nogi)
3/ 4 szklanki dobrej oliwy
1/2 szklanki czerwonego wina
1/4 szklanki balsamico
2-3 rozgniecione pięścią żabki czosnku
mała garść igieł świeżego rozmaryny lub 4 całe gałązki
20 szalotek
sól i pieprz do smaku
natrzeć mięso solą i pieprzem. Wszystkie składniki włożyć i wlać do dużego woreczka strunowego. Zamknąć i potrzymać ok. 2 godzin. Przełożyć do brytfanny lub garnka żaroodpornego. Piec w 180 stopniach ok. 1,5 godz. Po godzinie dołożyć szalotki.Ja uwielbiam, kiedy królik zaczyna się rozpadać, więc jeśli nie jest taki po półtorej godzinie - daję mu jeszcze pół.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na zimę. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na zimę. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 3 stycznia 2010
Zimowa herbata bez prądu.
Kiedy za oknem biały puch otula cały świat, drzewa uginają się pod czapami śniegu, a mróz lakieruje brylantowo każdą gałązkę robi się tak romantycznie, tak uroczo. Że tylko przypiąć deski, poszusować w dół zbocza a potem napić się rozgrzewającej zimowej herbatki. Tylko ja, do cholery, nie lubię zimy! No fakt, ładniej świat wygląda, kiedy psie kupy na chodnikach są przykrytą śnieżną bielą, ale we mnie jest sprzeciw - NIE LUBIĘ zimna, wilgoci, dziesięciu par gaci, żeby nie zamarznąć i takich tam. A że ostatnio sporo poruszam się nożnie, brnę w zaspach to i tyłeczek z lekka odchudzony :))) podmarza. Na zmarznięte wszystko świetna jest herbatka:
dla 2 osób trochę zmarzniętych:
1 litr dobrej, czarnej, owocowej mocno zagrzanej herbaty,
6-8 goździków,
kawałek cynamonu (ostatecznie szczypta proszkowanego)
garść rodzynków
1 pomarańcza
1 czerwony grejfrut
1/2 jabłka typu granny smith (ale ... nie bądźmy drobiazgowi - każde będzie ok)
sok malinowy
Herbatę (odcedzoną z fusów) z przyprawami i rodzynkami mocno zagrzewamy, ale nie gotujemy. Dodajemy pokrojone w półplastry pomarańcze, pokrojoną w półplasterki połówkę jabłka i wyfiletowane cząstki grejfruta (ważne - białe "coś", jeśli zostanie na owocu spowoduje, że herbata zrobi sie gorzka). Podajemy w dzbanku.
Na dno dużej szklanicy wlewamy porcję soku malinowego, wlewamy herbatę, ale tak, żeby za bardzo nie ruszyć soku, na wierzch wkładamy cząsteczki owoców. Za diabła nie wiem, czemu nie zrobiłam zdjęcia, bo to ślicznie wygląda. Każdy sobie miesza i popija i robi się cieplej na duszy.
dla 2 osób trochę zmarzniętych:
1 litr dobrej, czarnej, owocowej mocno zagrzanej herbaty,
6-8 goździków,
kawałek cynamonu (ostatecznie szczypta proszkowanego)
garść rodzynków
1 pomarańcza
1 czerwony grejfrut
1/2 jabłka typu granny smith (ale ... nie bądźmy drobiazgowi - każde będzie ok)
sok malinowy
Herbatę (odcedzoną z fusów) z przyprawami i rodzynkami mocno zagrzewamy, ale nie gotujemy. Dodajemy pokrojone w półplastry pomarańcze, pokrojoną w półplasterki połówkę jabłka i wyfiletowane cząstki grejfruta (ważne - białe "coś", jeśli zostanie na owocu spowoduje, że herbata zrobi sie gorzka). Podajemy w dzbanku.
Na dno dużej szklanicy wlewamy porcję soku malinowego, wlewamy herbatę, ale tak, żeby za bardzo nie ruszyć soku, na wierzch wkładamy cząsteczki owoców. Za diabła nie wiem, czemu nie zrobiłam zdjęcia, bo to ślicznie wygląda. Każdy sobie miesza i popija i robi się cieplej na duszy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)